Bugs



Bugs ... 3 września 2014 roku ... zaledwie 3,5-letni

Odszedł dopiero co i jesteśmy w żałobie na każdą myśl, że nie ma go wśród nas.
Brak tego towarzysza, jego stukających o podłogę pazurków, sprawdzającego w pokoju obok śpiącą "siostrę",
bo tak lubiła o sobie mówić córka, tego że na dywanie leżał zrelaksowany i przysypiający
"na żabkę". I tego jego mięciutkiego futerka, powiernika na ramieniu spraw wszelkich.
Kłopoty zaczęły się gdzieś w marcu 2014 roku, kiedy to córka podczas jednej z swoich sekretnych rozmów z "bratem mniejszym"
zauważyła, a raczej wyczuła zgrubienie w okolicy żuchwy, tuż pod pyszczkiem. Okazał się nim być mały ropień,
którego w kwietniu usunięto, ale już w czerwcu pojawił się na nowo.
Wiedzieliśmy wtedy, że ciągłe wycinanie i usypianie Bugsa nie da rezultatów,
a może jedynie przyczynić się do jego szybszej śmierci. Odszukaliśmy w sąsiadującym z nami Krakowie panią doktor Lidię Lewandowską,
która podczas pierwszej wizyty, badaniach, prześwietleniu, zadecydowała
o postępowaniu. Radykalnym i niedającym 100% szans, ale jedynym w tym przypadku.

Byliśmy zdeterminowani wraz z Bugsiem walczyć o Bugsia.

I tak w lipcu przeszedł poważną operację wielokrotnej ekstrakcji zębów dolnych z lewej strony oraz oczyszczenie ropnia.
Całe wakacje ( na szczęście jestem nauczycielką) kursowaliśmy między Krakowem,
a Tarnowem na ponowne zabiegi oczyszczania ropnia oraz zębodołów.
Wszystko wygoiło się zachwycająco dobrze i w dość krótkim czasie.
Rokowania były nader optymistyczne.
W ostatnim tygodniu sierpnia byliśmy gotowi na powrót do szkoły bez antybiotykoterapii
i w bardzo dobrej formie psychoruchowej Bugsia.
Załamanie nastąpiło w sobotę 30 sierpnia. Nie wiadomo skąd i dlaczego Bugs przestał jeść, nawet ulubione jabłka,
natki nie robiły na nim wrażenia, w niedzielę wprowadziliśmy "strzykawkowe odżywianie",
zdając sobie sprawę z konsekwencji "pustego żołądka" u królika, dostał Lakcid,
ale z godziny na godzinę nasz maluch robił się coraz bardziej osowiały i nie zaglądał do poidełka tak często jak zazwyczaj.
To były już sygnały alarmowe.
W poniedziałek byliśmy już u weterynarza w Tarnowie, który podał mu leki rozkurczowe
oraz przeciwbólowe - podejrzewaliśmy zastój masy w jelitkach, ale na wtorek byłam umówiona na wizytę w Oazie Pani Lidii w Krakowie,
pod opieką której Bugs pozostawał. Tam też Bugsiu został nawodniony, odżywiony,
przebadany i prześwietlony gruntownie i nie chcąc zostawiać go samego
w szpitalu na noc wróciliśmy do domku. Panie podejrzewały zapalenie płuc albo problemy z krążeniem
- szczegóły miała wyjaśnić dalsza obserwacja i hospitalizacja od środy.

Niestety o czwartej z minutami obudził mnie odgłos przewracającego się Bugsia.
Ułożył się na boczku w swoim ulubionym kąciku i na moich rekach wydał ostatnie tchnienie.
Odszedł spokojnie i nie w samotności. Otulonego w kocyk ułożyłam go w pudełku, domku na ostatnią drogę.
Po południu odbył się pochówek i ... teraz zostałyśmy same.
Smutek spowodowany tak nagłą i niespodziewaną jego śmiercią, swoista złość na los za taki niefart
po trudach ogromnych kilkumiesięcznego leczenia jest duży.
Ot i fragment naszej historii.

Nie chcę wyjaśniać faktycznych powodów śmierci Bugsa, bo możliwości jest wiele,
od genetycznie uwarunkowanych predyspozycji do bycia stomatologicznym królikiem,
po przebyte i niewiarygodnie obciążające organizm operacje, zabiegi, narkozy itd., itp.
Na sekcję już za późno, a i tak w obecnej sytuacji ta niewiedza lepsza, lżejsza...
Od początku wiedzieliśmy, że był słabszym króliczkiem, słabym ciałem,
ale duchem i odwagą życia - najsilniejszym.
Zawsze pozostanie naszym Bugsiem, o zawadiackim spojrzeniu, będziemy pamiętać jego gonitwy po mieszkaniu,
wspólne wyjazdy i wiele wesołych chwil.
Chcemy wierzyć, że było Ci z nami dobrze, a teraz na powrót zdrowy i szczęśliwy w towarzystwie innych uszaków fikasz koziołki
oraz przeskakujesz z chmurki na chmurkę.


Copyright@2009-2017 - Miniaturka bez tajemnic. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Bez pisemnej zgody redakcji portalu Miniaturka bez tajemnic kopiowanie treści jest zabronione.
Plagiat jest przestępstwem zagrożonym określoną sankcją na podstawie przepisów prawa autorskiego. stat4u